Instytut Konfucjusza łamie zasady praw człowieka

Profesorowie pracujący w Kanadzie „nie mogą mieć związku z Falun Gong” 
Zasada nałożona przez Instytuty Konfucjusza – edukacyjnego ramienia rządu chińskiego, które działają w na co najmniej ośmiu kanadyjskich uczelniach – naruszają „wszelkie zapisy dotyczące zasad praw człowieka w Kanadzie”, powiedział prawnik ds. praw człowieka Clive Ansley w wywiadzie dla The Epoch Times.

Główna strona Instytutu mówi, że chińscy nauczyciele pracujący w wolontariacie za granicą „nie mogą posiadać jakiegokolwiek związku z Falun Gong”, duchową dyscypliną z korzeniami w Buddyzmie i Taoizmie. Według Amnesty International, chińskie władze zaciekle sprzeciwiają się praktyce, aresztując i mordując wielu zwolenników Falun Gong.

Barb Pollock, wiceprezes ds. stosunków zewnętrznych Uniwersytetu Regina powiedziała The Epoch Times, że nie była świadoma tej zasady i zapewniła, że porozumienie jej szkoły z Chinami „jest ściśle powiązane z wolnością akademicką”. Barb powiedziała także, że pomimo iż nauczyciele wybierani są przez chińskiego partnera, Uniwersytet Hunan, to „to czego tutaj nauczają to nasza sprawa”.

W czerwcu Uniwersytet Manitoba odrzucił pomysł o otwarciu Instytutu Konfucjusza na terenie miasteczka studenckiego. Brytyjski Uniwersytet Kolumbii również tego pomysłu nie przyjął. Aczkolwiek istnieje ponad 320 instytutów na całym świecie gdzie oferuje się zarówno płatne jak i bezpłatne kursy na temat chińskiego języka i historii.

Chiny twierdzą, że finansowanie Instytutów Konfucjusza, które na początku wynosiło 150 000 dolarów a następnie wzrosło do 200 000 rocznie, ma na celu wsparcie kulturowego zrozumienia. Ale wraz z dotacjami, szkoły podpisały statuty mówiące, że „działalność instytutu musi … szanować zwyczaje kulturowe i nie naruszać praw ani regulacji w Chinach i Kanadzie”.

Terry Russell, profesor Studiów Azjatyckich Manitoba mówi, że takie zasady sprzeniewierzają się wolności akademickiej, ponieważ nauczyciele nie mogą omawiać spraw związanych z Tajwanem, Tybetem, Falun Gong czy masakrą na Placu Tiananmen. Może to doprowadzić do uformowania sprzecznego z rzeczywistością zbyt pozytywnego pojęcia wobec Chin u studentów kończących płatne kursy przeprowadzane w Kanadzie, mówi profesor.

*****

Od redakcji CIFD:

W krótkim okresie szybkiego rozwoju Instytuty Konfucjusza stały się przedmiotem wielu kontrowersji. Krytyka Instytutów dotyczy ich finansowania, wartości akademickiej, kwestii prawnych, i związków z partnerskimi uniwersytetami z Chin, jak również obawy o ideologiczny nieprawidłowy wpływ na naukę i badania związane z Chinami, przemysłowe i wojskowe szpiegostwo, inwigilowanie Chińczyków za granicą i podważanie kontaktów z Tajwanem. Miał też miejsce zorganizowany sprzeciw wobec ustanowienia Instytutów Konfucjusza, oprócz wspomnianych w powyższym artykule, na Uniwersytecie w Melbourne, Uniwersytecie w Sztokholmie, Uniwersytecie w Chicago i wielu innych. Głównym powodem sprzeciwów, głównie ze strony profesorów, jest obawa o to, że Instytut negatywnie wpłynie na wolność akademicką i będzie w stanie wywierać presję na placówki akademickie, aby cenzorowały tematy nieodpowiadające Komunistycznej Partii Chin.

W Polsce działają cztery Instytutu Konfucjusza: w Krakowie przy Uniwersytecie Jagiellońskim, w Opolu przy Politechnice Opolskiej, Poznaniu przy Uniwersytecie Adama Mickiewicza i Wrocławiu na Uniwersytecie Wrocławskim.

Przeciwko utworzeniu w Opolu Instytutu Konfucjusza protestowało Prawicowe Stowarzyszenie „Horyzonty”. Także opolsko-dolnośląski europoseł PiS Konrad Szymański jest do instytutu nastawiony bardzo sceptycznie, w artykule dla Gazety Opolskiej stwierdził: – To jest organ chińskiego rządu. Budzi kontrowersje na całym świecie, w Kanadzie ostrzegał przed nim wywiad. Także w Europie były głosy, że Instytuty Konfucjusza działające przy uniwersytetach starały się je wykorzystywać do celów propagandowych i cenzorskich.