Medytacja na Placu Zamkowym w Warszawie podczas obchodów 20 rocznicy przekazani" />

Czym jest Falun Gong i skutki błednego opisywania go

Medytacja na Placu Zamkowym w Warszawie podczas obchodów 20 rocznicy przekazania praktyki Falun Dafa na świecie.

Sprawozdania w charakterze przypadków łamania praw człowieka doświadczanych przez praktykujących Falun Gong stają się coraz to bardziej precyzyjne i oparte o kompetentne źródła informacji, ale co jakiś czas, w odniesieniu do samej praktyki, zdarzają się etykiety rażąco nieprawdziwe i czasami zawierając określenia takie jak „sekta” lub „kult”, których źródłem jest propaganda Komunistycznej Partii Chin. Choć od lat w przeważającej części główne media w naszym kraju stosują nazwę „ruch”, „praktyka” lub „ruch społeczny”, to czasami w mediach o mniejszym zasięgu pojawiają się określenia typu „sekta”.

Dziennikarze odgrywają niezwykle ważną rolę w nowoczesnym społeczeństwie, informując czytelników o otaczającym ich świecie i są jak strażnicy nad tymi, którzy sprawują władzę. Aczkolwiek, gdy prowadzona niedbale, rola dziennikarza może spowodować poważne konsekwencje. W okolicznościach poważnych naruszeń praw człowieka, efekt ten jest zwielokrotniony, zwłaszcza biorąc pod uwagę rolę propagandy, często dążącą do dehumanizacji ofiar brutalnych prześladowań. W takich przypadkach, potrzeba stosowania odpowiedniej terminologii daleko wykracza poza kwestię medialnej dokładności czy poprawności politycznej. Pociąga za sobą realny wpływ na życia lub śmierć ludzi.

Dlatego zachęcamy do poświęcenia kilku chwil na zapoznanie się z poniższą analizą odnoszącą się do charakteru Falun Gong, jak również stosowanej terminologii w opisywaniu go. Mamy nadzieję że poniższy tekst sprawi ze twoje przyszłe raportowanie w  tej kwestii będzie bardziej dokładne, świadome i przede wszystkim odpowiedzialne. Z góry dziękujemy za poświęcony czas i uwagę.

Dlaczego to jest ważne? Wpływ medialnej charakterystyki o wydarzeniach w Chinach.

Osoby w Chinach, które na co dzień stykają się z praktykującymi Falun Gong są zmuszani do podejmowania decyzji, które mogą mieć wpływ na życie lub śmierć tych drugich. Gdy doniosą na swojego sąsiada lub kolegę na policji, to czy więzienie lub obóz pracy nie jest pierwszym krokiem w likwidacji praktykujących? Czy może jednak odważą się podnieść głos i skrytykować prześladowczą politykę partii? Lub kiedy pracują w obszarze egzekwowania prawa, czy będą torturować praktykujących?

To w jaki sposób te osoby postrzegają praktykujących Falun Gong, niewątpliwie przyczynia się do decyzji które podejmą. Dlatego właśnie Komunistyczna Partia Chin obrała podobną metodę w przypadku wielkoskalowych, sterowanych przez rząd prześladowań – wykorzystuje kampanię propagandy by oczernić tych, którzy praktykują Falun Gong. Celem tych działań jest pozyskanie poparcia społecznego, dehumanizację ofiar nadużyć i uzasadnienie nieludzkich działań podjętych wobec nich.

W 2007 roku, Amnesty International zwróciła uwagę na tę kwestię, stwierdzając: „Amnesty International obawia się, że kampania publicznego oczerniania Falun Gong w oficjalnej prasie chińskiej, stworzyła klimat nienawiści wobec praktykujących Falun Gong w Chinach, co może także zachęcać do aktów przemocy wobec nich”.

Międzynarodowe wzmocnienie owej propagandy, przedstawiającej praktykujących jako niebezpiecznych lub nienormalnych, może przechylić szalę odpowiedzi na powyższe pytania w złym kierunku. Poprzez bezkrytyczne powtarzanie nieprawdziwych i oczerniających określeń takich jak „sekta” lub „kult”, międzynarodowe media zasadniczo pomagają w propagowaniu i poświadczaniu – fałszywego obrazu Falun Gong, pociągając tym samym wszystkie poważne tego konsekwencje dla ludzi w Chinach.

Tym bardziej jest to prawdą w dobie internetu. Gdy artykuły zachodnich mediów odwołujące się do Falun Gong są swobodnie rozpowszechniane na chińskich stronach internetowych, mogą dodawać wiarygodności partyjnej propagandzie. Wielu Chińczyków wysoko ceni zachodnie media w odróżnieniu od źródeł krajowych ze względu na ich reputację profesjonalizmu i niezależności. Rezultatem błędnego odnoszenia się do Falun Gong jest to, że chińscy czytelnicy mogą być bardziej skłonni by uwierzyć partyjnej charakterystyce praktykujących, a nawet rozpocząć współpracę w celu ich prześladowania. Także dla zachodnich czytelników takie przedstawienie Falun Gong może poważnie utrudniać wysiłki w celu uzyskania wsparcia dla ofiar przemocy. To z kolei usuwa jedną z niewielu dostępnych dla nich form ochrony, jak liczne przykłady wskazują, że międzynarodowe potępienie łamania praw człowieka mogą załagodzić represyjne zachowanie władz Chin.

Poniżej przedstawiono wyjaśnienie dlaczego takie określenia są niewłaściwe, wraz z genezą ich powstania i stosowania jako narzędzi politycznych.

Czym Falun Gong w rzeczywistości jest i czym nie jest.

Falun Gong jest dyscypliną medytacji i samo-doskonalenia duchowego. Jest tradycyjną chińską praktyką o charakterze buddyjskim, jednak nie jest częścią współczesnej religii Buddyzmu.  W praktyce, Falun Gong składa się z kilku kluczowych elementów:

– Wykonywanie medytacji i czterech łagodnych ćwiczeń przypominających nieco tai-chi, które w chińskiej kulturze znane są jako „qigong”. Wymagania ćwiczeń oparte są o zrozumienie struktury ciała ludzkiego, podobnego do tego w akupunkturze lub innych formach chińskiej medycyny, włącznie ze sposobami jak połączenie kanałów energetycznych w ciele może wpływać na poprawę ogólnego samopoczucia.
– Czytanie książek o praktyce, przy czym głównym tekstem jest książka Dżuan Falun. Istotą tych nauk są wartości prawdomówności, życzliwości i cierpliwości, i nauka że ścisłe przestrzeganie tych zasad w myślach i postępowaniu w codziennym życiu osoby skutkuje uzyskaniem spokoju umysłu, lepszej kondycji fizycznej i duchowej mądrości.
– Codzienne stosowanie powyższych wartości w obliczu wszelakich trudności życia codziennego, pochodzących np. ze środowisk domu, pracy lub szkoły, pozwala na uszlachetnienie charakteru moralnego. W ekstremalnych warunkach brutalnych prześladowań, praktykujący kontynuują przestrzeganie tych cnót, stąd ich wytrwałość w nie uciekaniu się do przemocy. Rzeczywiście, wiele ofiar spośród praktykujących Falun Gong, podobnie jak Gandhi, apelowało do oprawców o powstrzymanie prześladowań, nie tylko ze względu na ofiary nadużyć, lecz ze współczucia dla prześladowców, wierząc że tak złe uczynki spotkają się z ciężką odpłatą dla tej osoby.
– Praktyka „patrzenia do wewnątrz” – rozmyślna analiza w poszukiwaniu motywów ukrytych za czyimś działaniem – w celu zidentyfikowania i odrzucenia egoistycznych przyzwyczajeń, niezdrowych i nadmiernych pragnień i frustracji, i w ten sposób uzyskując coraz bardziej wyciszony i bezinteresowny stan umysłu.

W przeciwieństwie do pewnych sprawozdań zagranicznych mediów, wiara w obcych nie ma nic wspólnego z podstawowymi założeniami wiary Falun Gong czy samą praktyką; takie stwierdzenia bazują na pojedynczych i sporadycznych stwierdzeniach Pana Li Hongdży i są całkowicie wyrwane z kontekstu. W całej ponad 300-stronicowej książce Dżuan Falun, Li Hongdży wspomina o nich zaledwie w dwóch krótkich zdaniach. Rozumiemy, że położenie nacisku na takie tematy może spowodować, że relacje mediów szybko zwrócą uwagę czytelników, jednakże dramatycznie zmienia to charakter praktyki lub nauk Pana Li.

Pomimo, że praktyka ta została udostępniona publicznie w 1992 roku, podczas tzw. „boom-u qigong” w Chinach, Falun Gong był wcześniej przekazywany indywidualnie, przez bardziej doświadczonych praktykujących – nowym uczniom, od starożytności. W ten sposób, Falun Gong jest częścią azjatyckiej tradycji duchowych praktyk, znany jako „metoda kultywacji i praktykowania”, którą również można znaleźć w wielu praktykach Taoistycznych, Buddyjskich czy naukach Konfucjusza.

Praktykujący Falun Gong zarówno w Chinach jak i poza nimi są osobami normalnymi, przyjaźnie nastawionymi, dbającymi o innych i w wielu przypadkach, bardzo dobrze wykształconymi. Rzeczywiście, jedną z pośrednich tragedii kampanii prześladowań jest tzw. „pranie mózgu” chińskiego społeczeństwa, gdzie miliony utalentowanych, uczciwych i ciężko pracujących ludzi – włącznie z poprzednio wysokimi urzędnikami rządowymi lub wojskowymi – zostało uwięzionych lub skazanych na bezrobocie, skrajne ubóstwo lub wygnanie, właśnie za posiadanie przekonań duchowych.

Dlaczego zatem rząd chiński określa Falun Gong „sektą zła”?

Wiele agencji medialnych często opisuje że Falun Gong został „zakazany przez chiński rząd po byciu uznanym za sektę”, 22 lutego 1999 roku. Takie stwierdzenie jest nieprecyzyjne. Raporty medialne opublikowane w tym czasie cytowały roszczenia KPCh mówiące, że Falun Gong został zakazany ponieważ „zakłócał porządek społeczny”. Etykieta „sekty” nie pojawiała się do czasu października 1999 roku, trzy miesiące po rozpoczęciu prześladowań.

Początkowe uzasadnienie zakazu wprowadzonego przez partię, obracało się wokół zarzutów, że Falun Gong jest przeciwny rządowi i że jego nauki są niezgodne z komunizmem. Jeden z artykułów opublikowany przez Xinhua tydzień po zakazaniu praktyki stwierdzał: „W rzeczywistości, zasady tak zwanej prawdy, dobroci i cierpliwości” nauczane przez Pana Li Hongdży nie mają nic wspólnego z socjalistycznym rozwojem etycznym i kulturalnym do którego osiągnięcia dążymy”.

Kiedy etykieta „sekty” została nałożona, nie był to wynik skrupulatnej analizy, wniosek dochodzenia czy teologicznej debaty. Także nie było to wynikiem oceny wydanej przez niezależnych znawców religii, socjologów czy środowisk psychologicznych, jednak teraz wielu urzędników partyjnych tak stara się to przedstawiać.

Raczej było to posunięcie polityczne uknute przez Jiang Zemina, wtedy najwyższego urzędnika komunistycznej partii Chin, który, zgodnie z raportem Washington Post z 9 listopada 1999 r., „wydał dyrektywę, że od teraz Falun Gong będzie nazywane ‚sektą’, a następnie wprowadził prawo zwalczające nielegalne organizacje religijne.” Etykieta pojawiła się w czasie gdy chińska społeczność okazywała coraz to większą sympatię dla znajdującego się w trudnym położeniu Falun Gong, a międzynarodowa krytyka wobec partii prześladującej Falun Gong rosła. Na terenie kraju, nałożenie tej etykiety miało na celu przerwanie wszelkiej sympatii społecznej wobec Falun Gong. Po drugie była to próba przełożenia światowej uwagi z bezprawnych działań partii, w zamian na ofiary tejże kampanii. Po trzecie, była to próba dehumanizacji Falun Gong, kładąc podwaliny pod coraz to bardziej drastyczne naruszenia praw człowieka.

Użycie tego określenia służyło również innemu celowi poza granicami Państwa Środka – odwołanie się do nieprzychylnych wobec złych ugrupowań religijnych nastawień Zachodu, w sposób, który mógłby uwolnić partię od ciężaru zbrodni wobec praktykujących Falun Gong. Jak podano w artykule z ‚The Wall Street Journal’ z 14 lutego 2001 roku: Komunistyczna Partia Chin „entuzjastycznie przyjęła język i argumenty zachodnich środowisk, które sprzeciwiają się złym ugrupowaniom religijnym i zastosowała je w propagandzie przeciwko Falun Gong … [przyłączając się] do ruchu  zwalczającego sekty, by uzasadnić prowadzone prześladowanie.

Rzeczywiście, określenie „sekta” lub „kult zła”, jest zafałszowanym tłumaczeniem z chińskiego. Jak zauważyła Amnesty International, używając chińskiego określenia „xiejiao” bardziej precyzyjnie można opisać „heretycką organizację” lub „heretycką religię”. Zdaniem co najmniej jednego źródła, angielskie określenie „sekta” pojawiło się przy pomocy jednej z zachodnich firm PR. Zostało ono ukute aby wykorzystać strach u ludzi wobec sekt na Zachodzie, gdzie Falun Gong i pokrewne praktyki qigong w dużej mierze były nieznane, zatem można było obrazować je jako praktyki nikczemne.

Wreszcie, należy zauważyć, że zachodni badacze religii tak jak David Ownby, którzy dogłębnie badali Falun Gong, zauważyli że Falun Gong nie posiada żadnych cech sekty. Nie wiąże się z czczeniem przywódcy, czy zbieraniem pieniędzy, ani też nie izoluje praktykujących od społeczeństwa, nie interweniuje w ich życie osobiste lub zachęca do jakichkolwiek zachowań, które mogłoby być zinterpretowane jako niebezpieczne lub niezgodne z prawem. Zamiast tego, badacze rozpoznali to jako nowy ruch religijny. Podobnie, spora grupa międzynarodowych działaczy – włącznie z specjalnymi sprawozdawcami Organizacji Narodów Zjednoczonych, wybitnymi obrońcami praw człowieka czy przedstawicielami demokratycznych rządów – wielokrotnie odwoływali się do kampanii wymierzonej w Falun Gong jako nieuzasadnionych prześladowań religijnych, a nie jako uzasadnionej polityki rządu w celu uwolnienia społeczeństwa od rzekomo negatywnego wpływu. [By zapoznać się z bardziej szczegółowymi wyjaśnieni ekspertów o tym dlaczego partia rozpoczęła kampanię w celu wyeliminowania Falun Gong, zobacz: Początki prześladowań]

W świetle powyższej analizy, zrównoważone i odpowiedzialne podejście do relacji dziennikarskich, zdecydowanie nie oznacza bezkrytycznego cytowania wypowiedzi chińskich urzędników, że Falun Gong jest „sektą”. Jeśli ktoś przedstawia to w taki sposób, dziennikarska zasada uczciwości wymaga zwrócenia się do wiarygodnych stron trzecich, którzy jasno przedstawią, że Falun Gong nie pasuje do zwykłej definicji sekty i że korzystanie z etykiet uformowanych przez KPCh w celu oczernienia grupy, usprawiedliwia kampanię prześladowań w celu zniszczenia Falun Gong.

Pojęcie „sekta” jest zarówno niedokładne i problematyczne gdy stosowane do Falun Gong. Niemniej jednak, jego krótka pisownia uczyniła go znakomitym wyborem dla nagłówków gazet i dlatego też jest jednym z najczęściej cytowanych, choć błędnym terminem przyklejanym na praktykę. W szczególności, zastosowanie tego terminu zniekształca oryginalne pochodzenie praktyki. Jak stwierdził Ian Johnson z Wall Street Journal, zdobywca nagrody Pulitzera za swoje reportaże na temat Falun Gong w Chinach: „za sektę uważa się zwykle odłam istniejącej już religii. Falun Gong nim nie jest”.

Ponadto, konotacja terminu „sekta” powoduje wprowadzenie psychologicznego dystansu pomiędzy czytelnikiem a określaną w ten sposób grupą. Stosowanie tego terminu do Falun Gong powoduje trywializację i marginalizację grupy. Falun Gong obecnie jest praktykowane przez miliony ludzi w ponad 130 krajach. Według raportów zachodnich mediów, chiński rząd oszacował że ponad 70-100 milionów ludzi praktykowało Falun Gong na początku 1999 roku, co stanowiło grupę znacznie większą niż ilość członków komunistycznej partii czy wielu światowych religii, włącznie z żydowską czy bahaizmem. Falun Gong nie jest ruchem wywodzącym się z jakiegoś odłamu, tym bardziej sektą; obecny jest natomiast na arenie międzynarodowej.

Podsumowując, Falun Gong jest dyscypliną opartą o duchowe zrozumienie, nie jest jednak częścią specyficznego głównego nurtu religijnego. Jest to „praktyka duchowa”, „sztuka medytacji”, „praktyka doskonalenia ciała i umysłu”, i zdecydowanie zasługuje na to by opisywać go w ten sposób.

Jeszcze raz dziękujemy za twój wzgląd i uwagę.