Chińska policja brutalnie aresztuje praktykujących Falun Gong na placu Tiananmen podc" />

Reżim wypowiada wojnę pokojowej praktyce Falun Gong

Chińska policja brutalnie aresztuje praktykujących Falun Gong na placu Tiananmen podczas pokojowych protestów w 2000-2001 roku.

Komunistyczna Partia Chin chcąc zniszczyć Falun Gong rozpoczęła lawinową kampanię propagandy i przedstawiała medytujących często w parkach ludzi jako samobójczych wywrotowców siejących w Chinach destrukcję.

Niewielu Chińczyków wierzyło tym relacjom, pomimo, że były powtarzane setki razy. W każdej z głównych gazet w ciągu pierwszych 30 dni kampanii, opublikowano blisko 400 artykułów szkalujących praktykę.

Falun Gong był dobrze ugruntowany, w całym kraju funkcjonowało ponad 28 tysięcy punktów ćwiczeń. Dla wielu stał się on czymś bliskim i cieszył się publicznym poparciem.

Gdy ówczesny przywódca KPCh Jiang Zemin rozpoczął w 1996 pierwsze starania tłumienia Falun Gong, wysiłki reżimu napotkały na akty biernego obywatelskiego oporu na taką skalę, jakiej Chińczycy nie widzieli od czasów masakry na placu Tiananmen.

Jiang doszedł do władzy na fali brutalnych represji wobec demokratycznego ruchu studentów i był zarówno zazdrosny jak i przestraszony faktem, że Falun Gong przyciągnął więcej zwolenników niż liczyła sobie KPCh. Należało do niej około 60 mln członków przy blisko 100 mln praktykujących Falun Gong.

Chciał także zapobiec odrodzeniu się tradycyjnej wiary, którą on reprezentuje, natomiast  prześladowania – co wymagało by wszyscy w Chinach opowiedzieli się po którejś ze stron – dawały mu  okazję do umocnienia władzy.

Wiara praktykujących Falun Gong w coś więcej ponad materializm i ateizm chińskiego komunizmu była dla niego absolutnie nie do przyjęcia.

Służby bezpieczeństwa przez trzy lata nękały praktykujących Falun Gong. Po opublikowaniu w Tianjin artykułu oczerniającego praktykę, jego zwolennicy zebrali się i zażądali sprostowania. Policja zatrzymała 45 osób. W odpowiedzi na prośby o ich uwolnienie, praktykującym polecono odwoływać się bezpośrednio w Pekinie.

Dnia 25 kwietnia 1999 roku dziesięć tysięcy zwolenników Falun Gong zgromadziło się pod pekińskim Biurem Odwołań. Z powodu dużego tłumu policja rozlokowała ludzi na chodnikach również wokół Zhongnanhai – siedziby komunistycznych władz.

Tej nocy Jiang napisał do członków Stałego Komitetu Biura Politycznego, że to, do czego doszło z namowy tych kierujących „zza kulis” Falun Gong, należy uznać za posunięcie przeciw władzy. Określił to „najpoważniejszym incydentem od czasów politycznych zamieszek w 1989 roku”.

A praktykujący udali się tam jedynie z apelem do centralnych władz prosząc by traktowano ich przy respektowaniu obowiązującego prawa.

Jiang napisał, że Falun Gong rywalizuje z partią o ludzi. „Musimy potraktować to jako kwestię polityczną, która dotyczy istnienia samej partii i narodu. Musimy dokładnie to zbadać i okazać zero tolerancji!”.

Jego wniosek o rozpoczęcie prześladowań napotkał sprzeciw ze strony wszystkich pozostałych członków Komitetu, lecz incydent 25 kwietnia stał się dla niego potrzebnym pretekstem. Jiang ostatecznie zamknął wszystkim usta i przeforsował swoją decyzję.

Prześladowania

Rezultatem tej decyzji, poza ogromną mobilizacją zasobów państwa potrzebnych do nadzoru, aresztowań, więzienia, prania mózgu, wszelkiego rodzaju tortur i morderstw wyznawców Falun Gong, była fala medialna demonizująca praktykę.

Prześladowania były systematyczne, kompleksowe i brutalne. Jiang utworzył i nadał szerokie kompetencje rozbudowanej jednostce znanej jako Biuro 610, która stała ponad wszystkimi innymi aparatami państwa i partii i miała za zadanie śledzić, więzić i zajmować się „transformacją” praktykujących Falun Gong.

Przy represjach na tak ogromną skalę środki jakie na to przeznaczono były tak niebywałe, że wydatki Komitetu ds. Polityki i Ustawodawstwa, któremu podlega bezpieczeństwo, przewyższyły budżet wojska.

Cała strukturę społeczną nastawiono przeciwko praktykującym i jeśli nie chcieli porzucić swoich przekonań, pozbawiano ich pracy, domów czy możliwości edukacji.

Według Centrum Informacyjnego Falun Dafa w obozach pracy przetrzymywanych jest obecnie od 200 tysięcy do 2 milionów praktykujących, gdzie poddawani są praniu mózgu i torturom, a także wykorzystuje się ich jako niewolniczą siłę roboczą do produkcji towarów na eksport.

Rozliczne i szokujące są metody tortur: elektryczne pałki, które wywołują oparzenia skóry, stosuje się w najbardziej wrażliwych częściach ciała. Wykorzystywanie seksualne i gwałt jest na porządku dziennym. Podaje się bardzo duże dawki leków psychotropowych. Przy przymusowym karmieniu ofiary dostają ostre papryczki, mocno solony kleik i inne substancje. Paznokcie przekłuwa się gwoździami i podważa patykami bambusowymi. Podnosi się nogi, a związane kolana dociska ciężarami na tzw. „tygrysich ławkach”, co wywołuje niewyobrażalny ból. Ciała zawiesza się za wykręcone do tyłu ramiona. Proste wyliczenie wszystkich stosowanych tortur z łatwością wypełniłoby całą stronę.

Po wielu dniach i tygodniach takich tortur ofiary są okaleczone lub umierają. Centrum Informacyjne Falun Dafa może potwierdzić, że w wyniku tortur i maltretowania zmarło ponad 3500 osób, lecz rzeczywistą liczbę ofiar szacuje się na wielokrotnie wyższą.

Celem przemocy jest złamanie woli praktykujących i zmuszenie ich do porzucenia praktyki. Proceder ten KPCh nazywa „transformacją”.

Ci „przetransformowani” opisują bolesny wstyd i poczucie winy z powodu zdrady swoich przekonań. James Ouyang jest jednym praktykującym Falun Gong, który opowiedział o swoich przejściach.

Pranie mózgu, bicie i tortury z użyciem pałek elektrycznych złamały jego wolę. Po sześciu dniach ciągłych tortur uległ żądaniom strażników i potem przez trzy dni musiał jeszcze odżegnywać się od Falun Gong. Nawet wtedy rażono go prądem, tak, że nie kontrolował funkcji fizjologicznych. Kiedy uznali, że jego przemiana była „szczera”, postawiono go przed grupą przetrzymywanych więźniów Falun Gong, aby przed nimi ponownie wyrzekł się praktyki, co zostało sfilmowane.

Stamtąd ostatecznie trafił na 20-dniowy kurs prania mózgu. Po debatowaniu o Falun Gong przez 16 godzin dziennie, „zdał test”.

„Presja na mnie wywierana była i nadal jest czymś niewiarygodnym”, powiedział w wywiadzie dla Washington Post. „W ciągu ostatnich dwóch lat, widziałem wszystko najgorsze do czego człowiek może się posunąć”.

Źródło: The Epoch Times, „A Regime Makes War Against the Peaceful Falun Gong Practice