Szpieg John Zhou i jego prawnik Otto Schily opuszczają gmach sądu p" />

Meżczyzna skazany za szpiegostwo wobec Falun Gong w Niemczech

Szpieg John Zhou i jego prawnik Otto Schily opuszczają gmach sądu po tym jak Zhou został uznany za winnego

Niemcy – chiński agent po raz pierwszy skazany za inwigilację środowiska praktykujących Falun Gong, medytacyjnej praktyki, którą w 1999 r. KPCh postanowiła wyniszczyć. Oskarżony John Zhou, otrzymał wyrok dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 8 lat i wysoką grzywnę.

Zhou – lat 55, z zawodu lekarz, był pod koniec lat 90-tych jednym z pierwszych praktykujących Falun Gong w Niemczech,. Współpracę z chińskimi agentami rozpoczął ponad pięć lat temu. Po kilku latach obserwacji – dostając ostrzeżenia jakie w związku ze swoimi kontaktami otrzymywał od niemieckiego kontrwywiadu – został postawiony w stan oskarżenia. Rozprawa odbyła się 26 maja 2011 r. w Sądzie Najwyższym Dolnej Saksonii w mieście Celle.

Sąd wydał wyrok dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 15,000 euro (ok. 60 000 zł), którą należało wpłacić na rzecz organizacji praw człowieka Amnesty International.

Pierwszym krokiem jego współpracy i rozpoczęcia działalności szpiegowskiej, jak wynika z akt sprawy, była wizyta w Chinach związana z chęcią odwiedzenia chorego ojca co następnie doprowadziło do spotkania z Tang Wenjuanem, kierownikiem Wydziału Konsularnego Ambasady Chińskiej w Berlinie. W artykule z 2010 r. z gazety „Der Spiegel” czytamy, że Tang był w istocie agentem chińskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Akta sądowe wskazują, że na tym spotkaniu oskarżony Zhou wyraził chęć pomocy partii komunistycznej w tzw. „rozwiązaniu problemu Falun Gong”.

Kilka miesięcy później, w marcu 2006 r., doszło do spotkania Zhou z trzema agentami Biura 610 w hotelu w centrum Berlina. Biuro 610 jest specjalną tajną, działającą poza porządkiem prawnym rozbudowaną jednostką, założoną przez KPCh. Jej zadaniem jest koordynacja i prowadzenie prześladowań wobec Falun Gong, w tym również represje i inwigilacja praktykujących Falun Gong poza granicami Chin. Jej głównym celem za granicą są działania mające zminimalizować oddźwięk jaki wywołują protesty środowisk zajmujących się prawami człowieka podnoszących kwestię prześladowań Falun Gong w Chinach.

Falun Gong jest chińską praktyką, która zawiera pięć łagodnych ćwiczeń medytacyjnych i zestaw nauk opartych o zasady prawdomówności, współczucia i tolerancji. Stała się ona obiektem masowych, prowadzonych na szeroką skalę bezwzględnych prześladowań przez KPCh w tym kraju, jak i celem działań szpiegowskich zagranicą.

Chen Yonglin – był osobą odpowiedzialną za wszelkie sprawy związane z Falun Gong jako konsul ds. politycznych konsulatu Chin w Sydney w Australii. Po tym jak w czerwcu 2005 r. zrezygnował ze stanowiska, zeznał przed komisją Izby Reprezentantów USA, że: „Wojna przeciwko Falun Gong, jest jednym z głównych zadań placówek dyplomatycznych Chin zagranicą”. Chen wymienił kilka przykładów tego jak konsulat w Sydney próbował zakłócać i uniemożliwiać działania praktykującym Falun Gong, posiadając ścisły monitoring ich aktywności.

Według akt sprawy, na pierwszym spotkaniu z agentami ustalono, że Zhou będzie przekazywał informacje bezpośrednio do wysokiego szczebla funkcjonariusza Biura 610 o nazwisku Chen Bin. Od tego momentu, spotykali się oni kilka razy w tygodniu przez komunikator Skype. Podczas sprawy sądowej, Zhou powiedział, że było to wynikiem nawiązania „koleżeńskich” relacji.

Przyjaźń z Chenem rozwinęła się do takiego stopnia, że Zhou zaczął bezpośrednio przekazywać e-maile praktykujących, jednak w 2009 r. posunął się o krok dalej. Utworzył dla niego nowe konto e-mail i rejestrując jako zaufanego praktykującego, dodał do listy mailingowej. W efekcie tysiące e-maili wymienianych między praktykującymi Falun Gong w Niemczech, automatycznie trafiało na skrzynkę funkcjonariusza w Szanghaju, co podkreślono w akcie oskarżenia.

Zhou jako oskarżony utrzymywał, że poprzez przekazywanie e-maili do urzędników KPCh, chciał „wywrzeć wpływ” na ich sposób widzenia Falun Gong i tym samym złagodzić prześladowania w Chinach. Prokurator miał inne zdanie oświadczając, że Zhou przeceniał znacznie swoje możliwości i jego pomysł był „niemożliwy do wykonania” i „całkowicie absurdalny”, jak również, że charakter kontaktu Zhou z urzędnikiem Chen, nie był motywowany altruizmem. Na koniec oskarżyciel stwierdził również, że Zhou w zamian otrzymał wizę do Chin – co jest niemożliwe dla osoby praktykującej Falun Gong.

Jak zarzucono w akcie oskarżenia Zhou oprócz przekazywania e-maili gromadził także inne informacje, którymi interesował się rząd chiński. Informował agentów o stanie procesu sądowego stacji telewizyjnej New Tang Dynasty przeciwko spółce Eutelsat – dostawcy usług satelitarnych. Jak wiadomo, pod naciskiem reżimu francuski Eutelsat zaprzestał nadawania sygnału NTDTV na teren Chin. Zhou robił notatki podczas zebrań członków Parlamentu Europejskiego w powyższej sprawie, a także dostarczał informacji na temat Zhang Danhong – prowadzącego stację radiową „Głos Niemiec”, która obecnie została zawieszona za jej komentarze popierające chiński reżim.

Zgodnie z zeznaniem Manyan Ng, prezesa Stowarzyszenia Falun Gong w Niemczech, Zhou zadał sobie wiele trudu by zdobyć hasło do serwera, którego praktykujący używają do omawiania kluczowych kwestii. Zhou przygotował również100-stronicowy raport o „strukturze organizacyjnej” praktykujących Falun Gong w Niemczech.

Niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (w języku niemieckim: Bundesamt für Verfassungsschutz, w skrócie BfV) i Niemiecka Prokuratura Federalna były na tropie Zhou po jego pierwszym spotkaniu w 2006 r. Okazało się, że jednym z mężczyzn, z którym kontaktował się Zhou, był wiceminister i szef Biura 610, który specjalnie przyleciał na tę okoliczność z Szanghaju, by przygotować nowego adepta do działań szpiegowskich.

Po tym pierwszym spotkaniu, Zhou został ostrzeżony przez BfV, by nie współpracować z chińskim wywiadem. Kolejne ostrzeżenia otrzymywał w październiku 2009 i styczniu 2010 roku. W kwietniu 2010 roku udał się do Szanghaju na spotkanie z samym szefem siatki szpiegowskiej.

Według Manyana, ten przypadek obrazuje zasięg kampanii prowadzonej przez władze komunistyczne w Chinach. „Wyczerpali już wszystkie metody. Ten przypadek pokazuje, że używają tysięcy sposobów by prześladować, by móc ingerować w środowisko praktykujących Falun Gong”.

Praktykujący w Niemczech byli zszokowani tą wieścią. „Wydawał się bardzo wiarygodny”, powiedziała w wywiadzie Elke Doelz, z miasta Hildesheim. „Kiedy usłyszałam o jego działalności szpiegowskiej, przeszły mnie dreszcze”. I dodała: „To jasno ukazuje rozmiar chińskich działań wywiadowczych zagranicą”.

Stosunkowo niewysoki wyrok dla Zhou – który nie znajdzie się w więziennej celi – zakłopotał nieco Manyana. „Nie jestem pewien czy taki wyrok będzie z korzyścią dla Niemiec. Możliwe, że Zhou nie jest tutaj jedynym chińskim agentem, który szpieguje Falun Gong. Jeżeli więc wyrok jest niski, czy będzie to w stanie powstrzymać innych szpiegów?”

Przedruk artykułu z: The Epoch Times