Praktykujący Falun Gong inscenizują operację usuwania organów w dzielnicy handlow" />

Lukratywny interes grabieży narządów rozprzestrzenia się w Chinach

Praktykujący Falun Gong inscenizują operację usuwania organów w dzielnicy handlowej Hong Kongu w styczniu 2010 roku. Członkowie tej duchowej praktyki zostali obrani za główny cel pozyskiwania narządów, które wbrew ich woli są im zabierane (Antony Dickson / AFP / Getty Images)

Za The Epoch Times

W niedawnym doniesieniu jednej z głównych gazet chińskich można było przeczytać historię młodego człowieka, który stał się ofiarą kradzieży organów, dokonaną przez jego nowego pracodawcę, firmę sprzętu medycznego. Koszmarne doświadczenie tego człowieka zwraca uwagę na nielegalny handel organami wewnętrznymi w Chinach. W tej dochodowej sieci biznesowej wmieszanych jest wielu pośredników, głównie szpitali a także rząd chiński. Zagrożeni są nie tylko więźniowie, każdy kto jest młody i zdrowy, może stać się ofiarą.

25-letni Xiaohai dnia 18 września opowiedział swoją historię gazecie Yangtse Evening Post. Oznajmił, że jego nowy pracodawca wysłał go w podróż służbową. Ale zamiast zajmowania się sprawami biznesowymi, został wzięty do szpitala, gdzie bez wyrażenia zgody pobrano mu jedną z nerek.

Po ukończeniu szkoły medycznej Xiaohai mieszkał w Xiamen, południowej prowincji chińskiej Fujian, gdzie tymczasowo pracował dla firmy sprzętu medycznego.

W czerwcu 2010 r. inna firma sprzętu medycznego z Nanjing zaproponowała mu dobrze płatne stanowisko.

Na drugi dzień po rozpoczęciu nowej pracy, Xiaohai został wysłany na badania lekarskie. Nie myślał o tym zbyt dużo, ponieważ myślał, że to całkiem normalne dla nowych pracowników by mieli przeprowadzone takie badania.

Tylko tyle, że znacznie więcej aspektów było branych pod uwagę i było o wiele bardziej wszechstronne niż rutynowe badanie lekarskie„, oznajmił.

Pod koniec października 2010 r., Xiaohai został wysłany przez swojego szefa Wang Jin
w podróż służbową do Xuzhou, w prowincji Jiangsu.

Po przyjeździe do Xuzhou około godziny 21, Xiaohai został zawieziony bezpośrednio do centrum społecznej służby zdrowia Huohua, znanego również jako szpital Huohua w Jiuli, dzielnicy Xuzhou, gdzie następnie został odprowadzony do pokoju przyległego do sali operacyjnej.

Tam podano mu szklankę wody z rozpuszczonymi środkami znieczulającymi, po wypiciu której stracił przytomność. Później w półprzytomnym stanie, usłyszał kogoś, kto mówił, że chirurg, ordynator z Szanghaju dokonuje zabiegu. Następnie dostał zastrzyk w ramię i ponownie stracił przytomność.

Obudziłem się i zobaczyłem wiele rur podłączonych do mojego ciała. Nie miałem czucia w ciele, ale wiedziałem, że lekarz zszywał na mnie ranę operacyjną„, powiedział Xiaohai.

Usłyszał kogoś mówiącego chirurgowi, aby zabrać coś do Szanghaju i zobaczył dwóch ludzi w cywilnych ubraniach, zabierających nierdzewną stalową skrzynkę.

Tam mogła być moja nerka„, stwierdził Xiaohai.

Xiaohai dowiedział się później, że jego szef złożył wniosek do banku o wydanie karty płatniczej na imię Xiaohai i zdeponował pewną sumę na rachunek w ramach rekompensaty za operację, pomimo że Xiaohai był zupełnie niepoinformowany o operacji i nie wyraził na nią zgody.

Kiedy zapytał pracowników szpitala, powiedziano mu że jego krewni podpisali zgodę.

Jego szef powiedział mu, że ktoś zapłacił 350 tys. juanów (54880 USD) na pokrycie wszystkich kosztów. Szpital otrzymał 200 tys. juanów (31360 USD.), jego szef otrzymał 110 tys. (17248 USD), a tylko 30 tys. (4704 USD) otrzymał dawca – Xiaohai.

Xiaohai dowiedział się również że siedmiu lub ośmiu innych pracowników w jego firmie, w podobnych okolicznościach, także bez ich wiedzy i zgody, przeszło operację usunięcia nerki.

Zbyt wielu by policzyć

Według ostatniego raportu radia Sound of Hope (SOH), handel nerkami jest dynamicznie rozwijającym się i bardzo dochodowym biznesem w Chinach, włącznie z niektórymi czołowymi chińskimi szpitalami, które utrzymują długotrwałe relacje biznesowe z pośrednikami sprzedaży nerek.

Chińskie wyszukiwarki na hasła o przeszczepach nerek w Chinach, ukazują setki tysięcy stron.

Jedno z ogłoszeń online z miasta Zhengzhou w prowincji Henan informuje, że ich pośrednicy już przed długi czas współpracują z głównymi szpitalami. Aktywnie zabiegają o dawców i pokrywają ich koszty podróży.

Reporter SOH zadzwonił do jednego z pośredników, który powiedział, że jest gotów zapłacić 400 tys. juanów (62588 USD) za nerkę i że kandydaci powinni być „w wieku od 18 do 35 lat”.

Pośrednik powiedział także, że siedzi w interesie już od trzech do czterech lat i załatwił tak wiele przypadków że „stracił rachubę”, ile razy pomagał komuś w znalezieniu nerki.

Oznajmił, że pracuje ze zdecydowanie najlepszymi szpitalami, dodając: „Nie martw się, to prosty zabieg i nie stanowi żadnego zagrożenia. Współpracujemy ze szpitalami. Jeżeli tylko przejdziesz badanie lekarskie, zrobią operację dla ciebie„.

Pośrednik nie ujawnił do którego szpitala na badania powinien się udać dawca nerki, powiedział tylko : „Powiem ci kiedy się spotkamy.

Spytany, czy będzie spisana jakaś umowa lub porozumienie, pośrednik odpowiedział, że nie ma żadnej.

Poza tym, to nielegalne, więc na co potrzebna umowa? ”, zapytał pośrednik.

Falun Gong

Informacje o przypadkach kradzieży lub sprzedaży nerek były często ujawniane w chińskiej prasie. Obywatele Chin, którzy mają niewielkie lub są całkowicie pozbawieni wszelkich praw ochrony w Chinach, tacy jak praktykujący Falun Gong, więźniowie obozów pracy, bezdomni i ofiary handlu ludźmi, są częstym celem czarnego rynku handlu narządami.

Według statystyk i raportów, od rozpoczęcia prześladowań Falun Gong w 1999 roku, liczba przeszczepów w Chinach gwałtownie wzrosła.

He Xiaoshun, wiceprezes Pierwszego Stowarzyszenia Szpitalnego na Uniwersytecie Sun Yat-Sen w Guangzhou, w marcu 2010 r. powiedział gazecie Southern Weekly, „Rok 2000 jest punktem zwrotnym w liczbie transplantacji przeprowadzanych na terenie Chin„.

W 2000 r., liczba przeszczepów wątroby w Chinach była 10 razy wyższa niż w 1999 r., następnie wzrosła trzykrotnie w 2005 roku.

David Kilgour, były członek parlamentu i sekretarz stanu ds. Azji i Pacyfiku z Kanady wraz z adwokatem praw człowieka Davidem Matasem, zbadali zarzuty przymusowej grabieży organów od praktykujących Falun Gong w Chinach. W 2006 roku raport stwierdza, że gwałtowny wzrost liczby przeszczepów w Chinach w latach od 2000 – 2005 r., zbiegł się z początkiem prześladowań Falun Gong. Źródło ponad 40.000 przeszczepów pozostaje niewyjaśnione i  prawdopodobnie pochodzą one od ogromnej liczby zaaresztowanych praktykujących Falun Gong.

Doświadczony lekarz wojskowy z Shenyang w prowincji Liaoning, pod warunkiem anonimowości powiedział The Epoch Times w 2006 roku, że sieć 36 obozów pracy i więzień, wraz z bezpośrednim udziałem wojska, było zaangażowanych w grabież narządów wewnętrznych od praktykujących Falun Gong. Powiedział, że osobiście załatwił 60 tys. sfałszowanych dokumentów o tzw. „dobrowolnym” ofiarowaniu narządów.